prev
    next
    scroll

    Polska ma przywilej bycia pomostem pomiędzy światami wschodu i zachodu

    Udostępnij na: lub

    Zapraszamy do lektury wywiadu z Piotrem Damasiewiczem, kuratorem  lwoskiej edycji festiwalu Art Meetings. Cenionym artystą, kompozytorem, trębaczem i aktywistą, od lat współtworzącym nasz festiwal.

    Piotr odpowiedział na pytania dotyczące ideii Art Meetings, artystów, którzy wystąpią we Lwowie oraz relacji pomiędzy Polską i Ukrainą.

    Igor Waniurski: W jednym z materiałów filmowych, które powstały w trakcie ostatniej edycji Art Meetings powiedziałeś, że “waga tych spotkań objawia się w dźwiękach”. Co miałeś na myśli?

    Piotr Damasiewicz: Trzeba zacząć od ogólnego spojrzenia na Art Meetings. W trakcie edycji w 2013 roku miała miejsce realizacja filmu “Zapach Lwowa”. W kolejnym roku duży nacisk położyliśmy na muzykę, która odnosiła się do zapachu. Wspomniany film wchodził w korelację z muzyką, odnosił się też do zmysłu zapachu.

    W roku 2014 nacisk postawiony został na samą muzykę?

    Tak, to była orkiestra – kolektyw improwizatorów stąd owa waga spotkania. To muzyka niesie ze sobą wagę czy też rangę spotkania. W projekcie wzięli udział muzycy najwyższej klasy, w zasadzie czołówka europejskiej awangardy, która spotkała się w jednym miejscu, we Lwowie. Zapach jest czymś symbolicznym, mówi o tym co bardzo ulotne ale niesie informację zbiorową. Każdy odkodowują ją inaczej, subiektywnie – jest ona na tyle abstrakcyjna. Abstrakcję tę można porównać do muzyki. Zresztą wydaje mi się, że zapach jest najszybszą formą przekazania informacji, ponieważ potrafi przenieść najwięcej treści; uruchamia naszą wyobraźnie w ułamku sekundy. Z zapachami często wiążą się wspomnienia z przeszłości, z dzieciństwa, przestrzeń, dźwięk, obraz, ruch. Podobnie rzecz ma się z muzyką, która nie jest namacalna, nie przekażemy jej w innej formie, jak przez słuch – też abstrakcyjny, ulotny zmysł, podobnie jak zapach. Te dwie sfery można więc porównać. Dlatego też położyliśmy nacisk na muzykę.

    Dodajmy, że Art Meetings to spotkania z muzyką eksperymentalna, improwizowaną i przez to tym bardziej abstrakcyjną.

    Stąd właśnie to rozszerzenie w stronę muzyki eksperymentalnej, czyli podjęcie tematu zapachu, co koreluje się z poszukiwaniami, z eksperymentem, który w dużym stopniu może tym bardziej przybliżyć do pogłębiania się w świadomości.

    W latach 60. dwudziestego wieku, wśród ruchów kontrkulturowych uznane zostało, że muzyka i sztuka w ogóle potrafi zmienić świat. Poruszyć do zmiany, choćby młodzież. Czy dzisiaj coś z tego zostało? Może sztuka potrafi wpłynąć na relacje polsko – ukraińskie?

    Wręcz zwiększyło się znaczenie sztuki, rozumianej jednak jako pojęcie interakcji międzyludzkiej. To kultura tworzy warunki do tego, żeby móc później rozmawiać o rzeczach bardziej praktycznych, które już na innym poziomie zbliżają społeczeństwa. Można powiedzieć, że powinniśmy iść od kultury do polityki. Na pewno warto szukać różnorodności, w której możemy znaleźć jedność. Poprzez akceptację i tolerancję różnorodności powstaje nową jakość: bogatsza, głębsza. Dzisiaj to wygląda inaczej niż w latach 60. Jest mniej buntu, więcej dystansu. Powinniśmy podchodzić do tego mniej partykularnie, czy nie tylko w oparciu o swoje własne podwórko, państwo czy narodowość. Wolałbym, żebyśmy przyjmowali perspektywkę: nasza planeta, nasz kosmos, nasz Wszechświat.

    Wspomniana idea “jedności w różnorodności” jest istotą Art Meetings? Jedność z różnorodności doświadczeń muzycznych?

    Tak, to jedną z myśli przewodnich towarzyszących mi w życiu i chciałbym ją dalej rozwijać. Polska jest po środku dwóch światów: wschodu i zachodu. Dzisiaj może korzystać z przywileju bycia pomostem między tymi światami. Najlepsze cechy cywilizacji zachodu możemy łączyć z tym, co prastare, organiczne i naturalne w świecie wschodnim. Jesteśmy w wyjątkowym miejscu, choć nosimy pewien ciężar historyczny. Niesie to swoją symbolikę i konflikty; jesteśmy narażeni na to, aby znosić ciężar polityczny naszej historii. Jednak żyjemy w teraźniejszości; z historii powinniśmy wyciągać lekcję, ale patrzeć w stronę nadziei. Być łącznikiem pomiędzy wspomnianymi światami.

    Jak przejawia się owa jedność w praktyce? Co daje zaangażowanie w Art Meetings?

    Mogę się odnieść do opinii muzyków, których zaprosiliśmy. Byli bardzo zadowoleni z nowego doświadczenia. Większość z nich nigdy nie była we Lwowie, choć to czołówka światowej sławy muzyków awangardowych. Druga sprawa jest taka, że rok temu mieliśmy jeden koncert muzyki improwizowanej, a teraz planujemy ich sześć. Współpracować z nami chce dużo więcej osób, niż rok temu. Dla mnie to wspaniałe, że nasza wizja spotkała się z zainteresowaniem i znalazła publiczność, dla której to był pierwszy kontakt z muzyką improwizowaną. Cieszy mnie to, że zainteresowanie jest również w Polsce.

    Do kolejnej lwowskiej edycji Art Meetings pozostało niewiele czasu, jak idą przygotowania?

    Bardzo dobrze. Już mamy potwierdzonych niemal wszystkich artystów. Będziemy mieli ciekawe zespoły i projekty. Między innymi interesującą “Trans-fuzję” z Warszawy, czyli zespół złożony z czterech muzyków: Andrzej Bauer, Cezary Duchnowski, Igor Boxx i ja. Transfuzję robiliśmy dla Programu Drugiego Polskiego Radia, jesteśmy niezwykle ciekawi, jaki będzie odbiór we Lwowie. Będzie Fire!, znakomity skandynawski zespół awangardowy. Wystąpi też trio Elements, trio nawiązujące do żywiołów. Planujemy też ciekawe przedsięwzięcie z forum literackiego (Book Forum we Lwowie – przyp. IW), wejdziemy w muzyczną interakcję ze słowem, tekstem lwowskiego poety.

    Według jakiego klucza dobierani są artyści tworzący program we Lwowie?

    Plan był taki, aby odnieść się do organizmu, ludzkiego ciała i wykorzystać jego brzmienie. Stąd w składzie pojawi się projekt “Trans-fuzja”. Jednocześnie wystąpi też trio Elements, które swoim brzmieniem nawiązuje do żywiołów. Kązdy utwór będzie skorelowany z jakimś żywiołem. Szwedzki zespół Fire! to już oczywisty wybór.

    Wspólnie z Sorenem Knudsenem poprowadzisz warsztaty improwizacji. Lubisz uczyć?

    Owszem i mam już doświadczenie, bo uczyłem w szkole średniej, udzielam też gościnnych wykładów na Akademii Muzycznej. Miałem możliwośc realizacji warsztatów w różnych miejscach, a także udzielania indywidualnych zajęć. Warsztaty są dla mnie częścią tworzenia i poszukiwania. Nie ograniczam się do przekazywania wiedzy; wchodzę w interakcję z ludźmi. To jest dla mnie twórcze. Każdy człowiek jest kimś nowym, inaczej odbiera świat. Zwracam uwagę na to, co robią zwłaszcza młodzi ludzie, czego chcą, do czego dążą. Sam się też uczę na warsztatach, traktuję je jako przygodę.

    Program jest bogaty w warsztaty, uwagę zwraca na przykład Samoróbka, czyli zajęcia wytwarzania instrumentów muzycznych z przedmiotów codziennego użytku.

    Stwarza to duży wachlarz możliwości, wychodzimy z takiego założenia, że wszystko, w tym muzyka, najpierw musi powstać w głowie, w wyobraźni. Dopiero potem, poprzez świadomość, poznajemy świat dźwięków i instrumentów. Wszystko może być zjawiskiem dźwiękowym, które możemy wykorzystać do tworzenia muzyki. To jest podstawą tego warsztatu. Dopiero kolejnym krokiem jest przyjrzenie się przedmiotom materialnym i przerobienie ich tak, aby mogłby być one użyte w kontekście muzycznym.

    Chciałbym zapytać o satysfakcję, jaką czerpiesz z zaangażowania w Art Meetings.

    Ona jest ogromna, gdyż angażuję się na wielu płaszczyznach. Zresztą, taki byłem od zawsze – muzykiem, artystą, który starał się nie ograniczać w żaden sposób, ani co do obszaru zainteresowania, instrymentu czy sztuki w ogóle. Podążałem za inspiracjami, pragnieniami eksploracji miejsc, rodzajów sztuki i życia po prostu. Art Meetings daje mi taką możliwość, gdyż pracuję z mnóstwem ludzi w odmiennych mediach: film, obraz, słowo, muzyka. Co roku tworzymy coś nowego, a ja doskonale czuję się w obszarze działań wielowymiarowych. Wiąże się to realizacją pomysłów nie do końca uściślonych, zakodowanych emocjach, abstrakcji, które szukają ujścia.

    Jak ukraińska scena muzyki eksperymentalnej prezentuje się na tle reszty Europy?

    Wygląda troszeczkę inaczej niż zachodnioeuropejska. Wspominałem już, że wschód bliższy jest organicznemu, ludycznemu pojmowaniu sztuki. Zachód z kolei, bliższy jest podejściu intelektualnemu, konceptualnemu, choć ma swoje potrzeby emocjonalne i duchowe. Dochodzi więc do zderzenia różnorodności. Mnie się wydaje, że zarówno zachód nie powinien tracić z idei którą rozwinął, podobnie wschód swojej duchowości.

    Ukraińscy artyści chętnie angażują się w działania Art Meetings?

    Największy udział mieli w pierwszej edycji związanej z filmem (film “Zapach Lwowa”, edycja z roku 2013 – przyp. IW). Ukraiński muzycy znaleźli się w orkiestrze improwizaorów. Wszyscy są bardzo zaangażowani, zainteresowanie koncertami i warsztatami jest duże. W tym roku przewidzieliśmy dużo warsztatów w zakresie szkół wyższych, gdzie podstawą jest improwizacja. Chcemy odnieść się do najnowszych trendów i kierunków w muzyce. Zainteresowanie i zaangażowanie w działania jest duże.

    Na koniec chciałbym zapytać o to, co może spotkać widzów na Art. Meetings?

    Mogą ich spotkać przede wszystkim zderzenia, kreacje, spotkanie z nową jakością. Będzie to pole doświadczalne ku temu, aby zobaczyć reakcję na tak awangardową, eksperymentalną sztukę. Będzie to spotkanie dwóch światów. W Polsce byliśmy jakiś czas temu zapatrzeni w to, co się działo na zachodzie Europy lub w USA. Widzieliśmy tam wzór tego, jak można tworzyć kulturę. Dziś to epicentrum przesunęło się na wschód. Polska jest mocnym krajem, jeżeli chodzi o kulturę, możemy więc dzielić się swoim doświadczeniem. Tym bardziej, że obrany przez nas kierunek jest adekwatny, odpowiadający na potrzeby i przestrzeń, do wypełnienia.

    Podziękowania dla Justyny Kropelnickiej za korektę tekstu.