prev
    next
    scroll

    - rozmowa z Danielem Brożkiem, znanym również jako Czarny Latawiec

    Udostępnij na: lub

    Czarny Latawiec to tajemniczy projekt Daniela Brożka, artysty, kuratora, krytyka muzycznego.

    Czarny Latawiec wystąpi w Kijowie 20 listopada, oczywiście w ramach naszego festiwalu. Przedem zapraszamy do przeczytania wywiadu, w którym muzyk opowiada o swojej twórczości, inspiracjach a także o tym, dlaczego sztuka może być czymś ważnym, zwłaszcza w ponurych czasach.

    Igor Waniurski: Niedługo wystąpisz w Kijowie w ramach festiwalu Art Meetings. Czy możesz przybliżyc festiwalowej publiczności swój projekt?

    Daniel Brożek: Czarny Latawiec jest projektem skupiającym się na poszukiwaniu korelacji i związków pomiędzy rytuałami muzycznymi obecnymi w tradycyjnych kulturach muzycznych, a praktykami awangardy XX wieku. Dużo w tym ducha plądrofonii i zabawy, pełno nieoczywistych i karkołomnych rozwiązań stylistycznych. To również próba odnalezienia klucza, który od wieków kieruję ludzką pasją poszukiwań w dziedzinie kształtowania materii dźwiękowej. Doświadczenie dźwięku i przestrzeni, kluczowe zarówno dla kultury klubowej, jak i współczesnej sztuki dźwięku, co ma wiele wspólnego z myślą sytuacjonistów. Moje poszukiwania dźwiękowe lądują gdzieś pomiędzy.

    Jesteś muzykiem, kuratorem, zajmujesz się również krytyką muzyczną. Łącznie różnych funkcji w odmiennych kontekstach daje Ci większą możliwość wyrażenia siebie?

    Na pewno każde z tych zajęć jest dla mnie okazja do kontynuacji opowieści o doświadczeniu muzycznym. W wyniku słuchania powstają myśli i skojarzenia, staramy się wpisać je w znane już konteksty. Ten proces musi być kompozycją – zarówno, w przypadku utworu muzycznego, programu wystawy czy narracji krytycznej. Ale to co robię jest również okazją do inicjowania nowych, intrygujących sytuacji – intelektualnych, społecznych i dźwiękowych.  Każda z tych ról daje inne możliwości, a ich wyzwania wzajemnie się uzupełniają. Szkoda, że nie mam wystarczającej ilości czasu na wszystkie trzy aktywności.

    W projekcie Czarny Latawiec sięgasz po szerokie spektrum dźwięków, z pozornie odmiennych wobec siebie światów. Czy możesz opowiedzieć o swoim procesie twórczym? Co inspiruje Cię do stworzenia danej kompozycji?

    Największą inspiracja dla mnie nadal pozostają dźwięki – otoczenia miejskiego, instrumentów, głosów ludzi i zwierząt, muzyki z całego świata. Myśl krytyczna i teorie sztuki pozwalają te doświadczenia porządkować, tworzą język, którym możemy o nich dyskutować i porównywać nasze słuchanie. Jednak zawsze na pierwszym miejscu jest bezpośrednie doświadczenie – dźwięku, przestrzeni i czasu. Sporo pomysłów rodzi się podczas przeszukiwania zakamarków historii sztuki dźwięku i praktyk muzyki awangardowej. Często dochodzę do wniosku, że dopiero teraz jesteśmy wykorzystać i sprawdzić w praktyce teorie, które rodziły się 50-100 lat temu.

    Koncert w ramach Art Meetings będzie Twoim pierwszym w Ukrainie?

    Tak.

    Chciałbym zapytać, jakie masz oczekiwania co do tego występu?

    Nigdy wcześniej nie grałem na Ukrainie. Ale miałem okazje poznać muzyków i krytyków ukraińskich. Wiem, że jest w tym kraju spore zainteresowanie muzyką i sztuką współczesną. Dlatego mam nadzieję, ze wizyta w Kijowie okazją nie tylko do rozwinięcia tych znajomości, ale i do konfrontacji moich pomysłów z nowymi, otwartymi  słuchaczami.

    Ukraina przeżywa teraz trudny czas, na wschodzie kraju trwa właściwie regularna wojna, nastroje społeczne są napięte w całym kraju. Uważasz, że muzyka, sztuka w ogóle może być czymś ważnym w takich czasach  i warunkach?

    Wspominałem o sytuacjonistach, o tym, że doświadczenie muzyki i dźwięku, ale i sztuki w ogóle często jest istotnym elementem tymczasowych stref autonomicznych. Sztuka to przede wszystkim zaproszenie przygody dialogu, samodzielnej refleksji, uważnego spotkania z nieznanym, czasem obcym. To budzenie i nauka zarówno otwartości, jak i krytycznej czujności. Wiele współczesnych konfliktów na świecie wynika z prób narzucania społeczeństwom jedynego, mocno sformatowanego sposobu myślenia. Sztuka daje nie tylko narzędzia obrony przed mentalnym i ideologicznym zniewoleniem, ale pozwala także zachować nadzieję w trudnych i ponurych czasach.

    Ciekawi mnie, czy znajdujesz jakieś interesujące zjawiska na ukraińskiej scenie muzycznej. Miałeś okazję się z nią zapoznać?

    Z różnych festiwali pamiętam na przykład Ałłę Zagajkiewicz, Dmytra Fedorenko (projekt Kotra) czy kompozycje grupy Awangardy Kijowskiej zafascynowanej serializmem. Od czasu do czasu śledzę katalog Kvitnu i Nextsound. Nie tylko ukraińska, ale ogólnie wschodnioeuropejska muzyka współczesna jest obecnie fascynująca. Do głosu dochodzi pokolenie, które z jednej strony może czerpać pełnymi garściami z tanich technologii produkcji dźwięku i dostępu do przepastnych bibliotek muzycznych w Internecie, a z drugiej strony nie jest jeszcze skażone skostniałym systemem organizowania muzyki i sztuki współczesnej, jaki ma miejsce na zachodzie. Widać to na wielu międzynarodowych festiwalach – projekty z Polski, Ukrainy lub Czech są przeważnie dużo ciekawsze niż zachodnie gwiazdy z rozdmuchanym zapleczem promocyjnym. Tym bardziej cieszę się na wizytę w Kijowie

    Jak byś zachęcił kijowską publiczność do udziału w koncercie?

    Wyobraźcie sobie tanecznego Xenakisa, mikrotonalne Detroit i pigmejskiego Sun Ra – miejcie serca i uszy otwarte, do zobaczenia na parkiecie!

    autor: Igor Waniurski